Zamek Tenczyn w Rudnie przez wieki opierał się najazdom, pożarom i wojennym zawieruchom. Po burzliwych stuleciach świetności, warownia popadła jednak w ruinę a jej zgliszcza stały się już tylko niemym świadkiem historii wspaniałego niegdyś rodu Tęczyńskich. Poszczerbione zamkowe mury były stopniowo zarastane przez zaborczą roślinność i potrzebowały kogoś, kto tchnie w nie życie oraz nie pozwoli, by historia Małego Wawelu odeszła w zapomnienie.
W XX wieku zadanie to wzięli na swoje barki niezwykli ludzie – lokalni patrioci z Rudna, którzy z ogromną pasją przez dziesięciolecia nieśli kaganek oświaty i czarowali turystów opowieściami o dawnych panach na Tenczynie.
Dziś chcemy Wam przybliżyć sylwetki dwóch legendarnych kluczników oraz poetki, która zamkowe legendy zamieniała w pieśni.
Stanisław Majcherczyk – gajowy, który przywrócił zamek lokalnej tradycji
W okresie międzywojennym Tenczyn zyskał swojego pierwszego stałego opiekuna. Został nim mieszkaniec Rudna i gajowy w tutejszych lasach – Stanisław Majcherczyk, wyznaczony do tej roli przez ówczesnych właścicieli majątku – rodzinę Potockich. Pan Majcherczyk stał się prawdziwym nadzorcą zamku i dumnym klucznikiem jego bramy. W tamtych latach do ruin przybywało coraz więcej turystów zafascynowanych architekturą twierdzy i historią potężnego rodu Tęczyńskich. Mimo braku kierunkowego wykształcenia, gajowy z Rudna postanowił, dogłębnie zapoznać się z historią Tenczyna. Nauczył się na pamięć dziejów warowni – najpewniej korzystając z cennego opracowania księdza Smoczyńskiego z 1888 roku i z ogromnym entuzjazmem prezentował tę wiedzę każdemu, kto przekroczył zamkowy próg. Pan Stanisław jako jeden z nielicznych w tamtych czasach rozumiał, jak wielką wartość historyczną kryją w sobie niszczejące mury zamku Tenczyn w Rudnie. To właśnie dzięki jego niespotykanemu zaangażowaniu, w miejscowej tradycji i kulturze zamek powoli odzyskiwał miano cennego zabytku.
Po wojnie, w 1945 roku, zamek został odebrany Potockim i przeszedł w ręce Lasów Państwowych. Dla nowych gospodarzy potężna ruina była niechcianym kłopotem, Lasom Państwowym brakowało również wiedzy o ratowaniu zabytków, oraz pieniędzy na taki cel. Mimo to Tenczyn przetrwał trudne lata i wciąż przyciągał nowych zwiedzających. Wszystko dzięki swojemu wiernemu opiekunowi, który pilnował, by to miejsce cały czas tętniło życiem. Stanisław Majcherczyk sprawował swoją funkcję społecznie i bezinteresownie aż do śmierci w 1957 roku.
Stanisław Majcherczyk
Piotr Dziuba – były górnik i ostatni klucznik z wyboru
Wspaniałe dziedzictwo po panu Majcherczyku przejął kolejny niezwykły człowiek – Piotr Dziuba, również pochodzący z Rudna, były górnik pobliskiej kopalni węgla „Krystyna”. Był to ostatni „klucznik z wyboru” dawnej siedziby rodowej Tęczyńskich.
Choć ukończył zaledwie cztery klasy Szkoły Powszechnej w Tenczynku i dwie klasy w szkole w Rudnie, posiadał genialną pamięć, rzadki dar żywej gawędy i niesamowitą umiejętność kojarzenia faktów. Przejęte od swojego poprzednika materiały historyczne pan Piotr wzbogacił o wyszukane przez siebie przypowieści, legendy oraz historyczne ciekawostki. Piotr Dziuba żył z górą 90 lat. Nim w 1987 roku zabrała go śmierć, zapisał się w historii warowni jako jeden z jej dwóch legendarnych przewodników. Niestety, pan Piotr nie miał już swojego następcy. Wraz z jego odejściem w murach warowni na długo umilkły opowieści o potężnym rodzie Toporów.
Jak twierdzili mieszkańcy Rudna, bezcenne notatki, z których przez lata korzystał ostatni z przewodników, spłonęły w pożarze jego domu i nie dało się ich już odzyskać. W ten tragiczny sposób wśród lokalnej społeczności zamarła pamięć o wielkiej przeszłości tego miejsca. Z biegem kolejnych lat Tenczyn stawał się dla większości okolicznych mieszkańców jedynie anonimowym skupiskiem zakrzaczonych, białych ścian, coraz szczelniej zasłanianych przez gęsty, dziki las…
Zamkowe pieśni Danuty Kozłowskiej
Wpływ dawnych przewodników oraz magia ruin sprawiły jednak, że zamek zdołał zakorzenić się w lokalnej kulturze ludowej, stając się tematem pieśni i wierszy okolicznych twórców.
Szczególnie wiele uwagi i serca poświęciła mu Danuta Kozłowska – pochodząca z Rudna poetka i pieśniarka folklorystyczna. To dzięki jej wrażliwości, pisanej słowem i niesionej śpiewem, pamięć o zamku tliła się w regionie, zanim nadeszły nowe czasy i ratunek dla bezcennych ruin.
Danuta Kozłowska
Historię Tenczyna i rodu Tęczyńskich znajdziesz w książce Macieja Stępowskiego pt. „Opowieści o Tenczynie”. Książka jest dostępna również w wersji kolorowej i w twardych okładkach.
Gdzie można kupić „Opowieści o Tenczynie”?
Książka jest dostępna w wybranych punktach. Można ją nabyć w:
-
Czernej: Księgarnia Klasztoru Karmelitów Bosych,
-
Krzeszowicach: Księgarnia Erato (Galeria Centrum),
-
Krakowie:
-
Główna Księgarnia Naukowa (ul. Podwale 6),
-
Księgarnia Akademicka (ul. św. Anny 6)
-
lub w sklepie internetowym:
Od zawsze interesowała mnie historia zamku i przy każdej okazji pokazywałem ruiny dzieciom a potem wnukom.Niestety,nie miałem nadziei,że zamek da się uratować i potem z radością obserwowałem skromne z poczatku łatanie murów…Mam nadzieję,ze odbudowa jest fachowo nadzorowana inie ma zagrożenia zawalenia się najbardziej osłabionych fragmentow…
Nie wierzyłem że to da się jeszcze utatować.
Mieszkam w Szczecinie ale przy każdej okazji bywam na zamku.Siper pomysl z tą ścieżką wokół murow..Powodzenia…cały świat ratuje swoje zabytki…Stanisław z Gwożdzca.