Właśnie przypada kolejna rocznica jednego z najbardziej zdumiewających i brzemiennych w skutkach wydarzeń w dziejach Rzeczypospolitej – potajemnej ucieczki króla Henryka Walezego. Warto pamiętać, że w tych burzliwych wydarzeniach kluczową rolę odegrał znakomity przedstawiciel rodu Tęczyńskich: podkomorzy nadworny (a późniejszy kasztelan wojnicki) Jan Tęczyński.

Kryzys na Wawelu: król, który nie chciał korony

Noc z 18 na 19 czerwca 1574 roku na zawsze zapisała się w naszej historii. Po bezpotomnej śmierci Zygmunta II Augusta, w wyniku pierwszej wolnej elekcji szlachta wybrała na nowego władcę francuskiego księcia. Henryk Walezy od początku nie czuł się jednak dobrze w Polsce. Cudzoziemca raził surowy klimat, obce obyczaje, a przede wszystkim potęga polskiej magnaterii i ograniczenia władzy, które narzucały mu tzw. artykuły henrykowskie.

Sytuacja zmieniła się diametralnie w maju 1574 roku, gdy z Paryża nadeszła wieść o śmierci brata Henryka – króla Francji Karola IX. Walezy stał się pierwszym w kolejce do francuskiego, znacznie bogatszego tronu. Wiedząc, że oficjalna zgoda sejmu na wyjazd wymagałaby długich procedur prawnych, monarcha podjął desperacką decyzję o ucieczce.

Nocna eskapada i interwencja Tęczyńskiego

W nocy z 18 na 19 czerwca 1574 r. Walezy, symulując wcześniej chorobę, wymknął się w przebraniu z Wawelu przez boczną furtę. Towarzyszyło mu zaledwie czterech zaufanych francuskich dworzan. Uciekinierzy ruszyli galopem w stronę Śląska, by jak najszybciej opuścić granice kraju. Plan sekretu runął, gdy w mroku sylwetkę władcy rozpoznał kuchmistrz koronny. Natychmiast zaalarmował on Jana Tęczyńskiego, pełniącego funkcję podkomorzego nadwornego. Tęczyński błyskawicznie zebrał kilku towarzyszy i ruszył konno w szaleńczy pościg za królem.

Pościg na granicy i krwawa przysięga

Dystans topniał powoli, ponieważ uciekający Francuzi celowo niszczyli za sobą drogę. Gdy pogoń dotarła do Oświęcimia, zbiegowie właśnie opuszczali miasto drugą bramą, podpalając za sobą drewniany most na Wiśle. Mimo to Tęczyński – mając u boku kilku tatarskich łuczników – zdołał dogonić orszak królewski przed Pszczyną, już na terenie Śląska należącego do Cesarstwa.

Na leśnym szlaku doszło do dramatycznej konfrontacji. Francuska eskorta, uzbrojona w szpady i pistolety, odgrodziła dostęp do monarchy. Jan Tęczyński błagał jednak Henryka o powrót i chwilę rozmowy. Gdy król nieugięcie oświadczył, że musi wracać do Paryża (zapewniając nieszczerze, że nie rezygnuje z polskiego tronu), Tęczyński wykonał niezwykle teatralny gest. Ku przerażeniu Francuzów dobył szabli i dokonał samookaleczenia ręki, przysięgając na własną krew wieczną wierność Walezemu.

Determinacja Tęczyńskiego nie zawróciła króla z drogi. Henryk Walezy dotarł do Paryża, gdzie w lutym 1575 roku został koronowany jako Henryk III. W Polsce jego ucieczkę uznano za faktyczną abdykację i po burzliwym bezkrólewiu, w 1576 roku na tronie zasiadł Stefan Batory. Historia pościgu Jana Tęczyńskiego do dziś pozostaje jednak jednym z najbardziej barwnych dowodów na to, jak blisko wielkiej polityki stał ród Tęczyńskich.

Wielki budowniczy i renesansowa rezydencja

W latach 1579–1593 Jan Tęczyński przeprowadził gruntowną przebudowę swojej rodowej warowni – zamku Tenczyn  – w stylu renesansowym. W tym celu sprowadził na zamek wybitnych budowniczych (prawdopodobnie Włochów). Architekci ci, wzorując się na architekturze Wawelu, nadali twierdzy formę bogato zdobionej, reprezentacyjnej magnackiej rezydencji z krużgankami.

Historię Tenczyna znajdziesz w książce Macieja Stępowskiego: Opowieści o Tenczynie