Dziś, 16 lipca, przypada rocznica jednego z najgłośniejszych i najbardziej dramatycznych wydarzeń średniowiecznego Krakowa. To właśnie tego dnia w 1461 roku rozwścieczony tłum mieszczan zlinczował Andrzeja Tęczyńskiego – walecznego rycerza, doświadczonego dowódcę wojskowego, wybitnego przedstawiciela jednego z najpotężniejszych możnowładczych rodów w Polsce. Jego śmierć wstrząsnęła ówczesnym społeczeństwem, a jej echa pobrzmiewają w polskiej literaturze do dziś.
Od sutanny do rycerskiej zbroi
Andrzej Tęczyński przyszedł na świat jako pogrobowy syn Andrzeja z Tenczyna, uczestnika bitwy grunwaldzkiej. Początkowo nic nie wskazywało na rycerską karierę – zgodnie z wolą rodziny obrał stan duchowny i rozpoczął studia na uniwersytecie krakowskim. W 1430 roku podjął pracę jako skryba w kancelarii królewskiej.
Już wtedy dał się poznać jako człowiek niezwykłej pomysłowości. Gdy Władysław Jagiełło, zmuszany przez brata Świdrygiełłę, wydał nakaz oddania Litwinom Kamieńca Podolskiego i innych zamków, to właśnie młody kancelista podsunął panom polskim ratunkowy plan. Sporządzono tajny list ostrzegający starostę kamienieckiego, że król działa pod przymusem, i nakazujący nie wykonywać rozkazu. Zwinięte pismo ukryto w świecy o nadpalonych końcach, tak by nie wzbudzała podejrzeń. Sługa przekazujący ją władzom miasta doradził, by „zasięgnęły światła w tej świecy, jeżeli nie chcą błądzić”. Podstęp się powiódł – Podole pozostało przy Koronie.
Rycerz i wódz
Sutanna nie była jednak pisana dla Tęczyńskiego. W 1436 roku został rycerzem pasowanym, a jego dalsze życie upłynęło na wojennych wyprawach. W 1440 roku walczył o węgierski tron dla Władysława Warneńczyka, odnosząc zasługi się przy zdobywaniu Budy i obronie zamku w Bratysławie. Jesienią 1454 roku wyruszył na wojnę z zakonem krzyżackim na czele prywatnej chorągwi, szybko okazując się jednym z najaktywniejszych i najodważniejszych dowódców królewskich.
W Toruniu bezwzględnymi przesłuchaniami wykrył inicjatorów prokrzyżackiego spisku i osobiście nadzorował publiczne egzekucje podżegaczy. W 1457 roku uczestniczył w rokowaniach i przejęciu Malborka z rąk najemnej załogi, udaremniając siłą próbę wywiezienia skarbów z tamtejszych kościołów, a następnie wyprowadzając z twierdzy wielkiego mistrza Ludwika von Erlichshausena.
Nieposkromiony temperament
Męstwo i zdecydowanie, które przynosiły Andrzejowi sukcesy na polach bitewnych, w życiu codziennym stawały się jego przekleństwem. Tęczyński nie umiał odróżniać praw wojennych od zasad obowiązujących w czasie pokoju. W krakowskim sądzie grodzkim, gdzie bronił żony przed wierzycielami, we wściekłości poturbował niejakiego Niemstę z Małego Książa i kazał służbie wyrwać mu brodę włos po włosku. Ten nieposkromiony temperament i gwałtowne usposobienie w końcu doprowadziły Andrzeja Tęczyńskiego do zguby.
Lincz na krakowskim rynku
W czwartek 16 lipca 1461 roku Andrzej przyjechał do Krakowa, by odebrać od płatnerza Klemensa zbroję oddaną do naprawy przed wyprawą przeciw Krzyżakom. Niezadowolony z wykonanej pracy, spoliczkował rzemieślnika, a następnie udał się ze skargą na ratusz. Gdy znudzony oczekiwaniem wyszedł na ulicę Bracką, przypadkowo znowu natknął się na Klemensa. Zapłonął gniewem i wraz z synem, przyjaciółmi oraz służbą pobił płatnerza kijami i gołymi mieczami do nieprzytomności.
Jakby tego było mało, Tęczyński wszedł następnie na rynek i demonstracyjnie przechadzał się wśród zgromadzonych mieszczan, prowokując tłum. Dopiero gdy na głos dzwonu mariackiego na plac napłynęli uzbrojeni mieszkańcy miasta, rycerz zrozumiał, w jakim znalazł się niebezpieczeństwie. Wraz z towarzyszami schronił się w wieży kościoła Franciszkanów, lecz w przypływie paniki postanowił ją opuścić, szukając pewniejszej kryjówki. Niestety decyzja ta okazała się dla Tęczyńskiego fatalna. Rozszalony tłum, nie bacząc na sakralny charakter miejsca, dopadł go w zakrystii i brutalnie zabił.
Martwego Tęczyńskiego, z rozpłataną czaszką i wyszarpaną brodą, wleczono kanałem ulicznym na rynek, jego ciało porzucono pod ratuszem. Przez dwa dni leżało ono na publicznym widoku, trzeciego dnia przeniesiono go do kościoła św. Wojciecha; dopiero czwartego dnia pozwolono rodzinie zabrać zwłoki i zorganizować zmarłemu godny pochówek.
Zemsta Tęczyńskich
Śmierć Andrzeja była wielkim upokorzeniem dla potężnego rodu. Tęczyńscy zebrali na zamku Tenczyn oddziały gotowe do ataku na Kraków – od oblężenia odwiodła ich dopiero królowa Elżbieta Rakuszanka, która siedmiokrotnie wysyłała swych dworzan, oraz gwarancje króla Kazimierza Jagiellończyka, że osobiście osądzi winnych.
Sprawa trafiła na drogę sądową. Na ławie oskarżonych zasiadło dziewięciu mieszczan, w tym burmistrz i trzech rajców. Sześciu skazanych ścięto 15 stycznia 1462 roku na Wawelu, pod basztą Tęczyńskich – syn zamordowanego, Jan z Rabsztyna, pozostał głuchy nawet na prośby pary królewskiej o darowanie im życia.
Około pół roku po wydarzeniach powstała anonimowa Pieśń o zabiciu Andrzeja Tęczyńskiego – emocjonalny utwór, w którym poeta ukazał możnowładcę jako szlachetnego, zasłużonego rycerza, a jego oprawców obsypał obelgami.
Historię Tenczyna i rodu Tęczyńskich znajdziesz w książce Macieja Stępowskiego pt. „Opowieści o Tenczynie”
Gdzie można kupić „Opowieści o Tenczynie”?
Książka jest dostępna w wybranych punktach. Można ją nabyć w:
-
Czernej: Księgarnia Klasztoru Karmelitów Bosych,
-
Krzeszowicach: Księgarnia Erato (Galeria Centrum),
-
Krakowie:
-
Główna Księgarnia Naukowa (ul. Podwale 6),
-
Księgarnia Akademicka (ul. św. Anny 6),
-
Księgarnia Zbroja (pl. Wszystkich Świętych 9).
-
lub w sklepie internetowym: